piątek, 18 września 2015

Premier Holandii jest Syryjczykiem, czyli słów kilka o imigracji muzułmanskiej

https://twitter.com/HaraldDoornbos/status/644056427716345856/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw
Premier Holandii Mark Rutte jest Syryjczykiem o nazwisku Malek Ramadan – taka wiadomość obiegła wczoraj holenderską prasę wraz ze zdjęciem syryjskiego paszportu i dowodu osobistego pana Premiera.

O co chodzi? Otóż Harald Doornbos, dziennikarz holenderski na Bliskim Wschodzie za nieco ponad 800 USD zdobył w zaledwie 48 godzin fałszywe lecz oryginalne dokumenty ze zdjęciem premiera Holandii. Czego chciał tym dowieść? Ano tego, jak łatwo jest zdobyć takie dokumenty nawet nie będąc członkiem wyspwecjalizowanej organizacji terrorystycznej. 

Przypomniał tym samym, że to właśnie Syria uznana została przez Unię za miejsce działań wojennych, a co za tym idzie obywatele z tego kraju stanowią największą liczbę uciekinierów z Syrii mając pierwszeństwo w otrzymaniu statusu uchodźcy. 
Po drugie wpisy na Twitterze Doornbosa w stylu: „Aleś przepłacił. Za afgański paszport lub prawo jazdy (uznawane w Holandii) dałbyś dużo mniej…” zdają się tylko dodawać sprawie pikanterii.


  • Fakty, nie fantasmagorie!


Dynamicznie i dość tragikomicznie to wygląda: jednego tygodnia Niemcy, utykające za bardzo na lewą nogę obszczekują Polskę i inne kraje Europy Wschodniej za brak zrozumienia w sprawie uchodźców, w drugim tygodniu zamykają granice.

I śmiesznie i strasznie. Śmiesznie, bo oto całkiem niespodziewanie i zupełnie jak w Polsce: „Niemiec mądry po szkodzie” , gdy „mądrzejsi” rządzący spotkali się z falą niezrozumienia, obojętności, ba, agresji ze strony swego „tępego”, zatwardziałego, niereformowalnego, zasłaniającego się jakimiś tam skostniałymi wartościami narodowo-religijnymi społeczeństwa. Strasznie, bo tysiące osób o niezweryfikowanej pod żadnym kątem tożsamości już są w Europie.

Ale nie panikujmy. Zamiast krzyczeć w panice: „Wróg u bram!”, może faktycznie, jak przekonują oświeceni inżynierowie społeczeni (kimkolwiek są ci wszystko-co obce- file), multikultorowość to szansa na ‘ubogadzenie społeczeństwa’ – jak pięknie wyraziła to rzecznik PO, J. Mucha.

W tym celu, posługując się jako wprowadzeniem, ilustracj
ą wykonaną przez

holenderskie dzieci (a nie wulgarną fotografią faktu), rzućmy okiem na zmiany w populacji Holandii w ostatnich killku latach…
http://riabloemberg.weebly.com/uploads/3/7/5/9/3759709/4537572_orig.jpg?649


  • Autochtoni , allochtoni i nie-zachodni allochtoni


Brzmi okropnie naukowo, nie mniej przywołuję te terminy używane przez holenderskie Centralne Biuro Statystyczne, gdyż określają one:

Autochtonów jako tubylców (JEDNAK, w tym pojęciu CBS umieszcza wszystkie osoby urodzone w Holandii, których oboje rodzice byli urodzeni w Holandii. Zatem dzieci urodzone od powiedzmy 2000 roku pochodzą od rodziców urodzonych w Holandii w latach ’70-’80, których z kolei rodzice byli imigrantami zarobkowymi lat ’60 z Turcji, Maroka i pozostałośći po koloniach w Surinamie, na Antylach i Arubie.

Allochtonów zachodnich – jako osoby, których oboje bądź choć jedno z rodziców pochodzi z krajów t.zw.’cywilizacji zachodniej’ (więc zarówno z Niemiec czy Hiszpanii, jak i z Australii czy USA).

Allochtonów-nie-zachodnich jako osoby, których oboje bądź choć jedno z rodziców pochodzi spoza krajów t.zw.’cywilizacji zachodniej’ (Turcja, kraje Afryki i Karaiby – ex-kolonie holenderskie).

Wiedząc już co się za czym kryje, szybko przechodzę do danych.
CBS: Bevolking; kerncijfers 
Kwestia starzenia się zachodnich społeczeństw nie jest nowością i pod tym względem zarówno Holandia, jak i Niemcy czy Francja są „zmuszone” do przyjmowania obcokrajowców, by – prozaicznie mówiąc – interes się kręcił. Z tabeli obok wynika, że przyrost naturalny Holandii rdzennej praktycznie nie występuje (zaledwie 1.1%). Dlatego zarówno tania siła robocza jak i wykwalifikowani pracownicy to nie tylko ręce do pracy. To również młodość, a co za tym idzie dzietność, wzrost konsumpcji , PKB i gwarancja miejsc pracy no i emerytur. Pod tym kątem blisko 42% wzrost populacji allochtonów (nie-Holendrów) wydaje się być dla Holandii bardziej niż porządany.


Co ciekawe ogólny przyrost ludności Holandii wydaje się być tylko pozornie na korzyść autochtonów. Choć ogólna liczba dzieci „tubylców” na rok 2014 (130.411) ma się świetnie wobec ogółnej liczby 44.770 dzieci wszystkich imigrantów, trzeba jednak zwrócić uwagę, jak holenderskie CBS definiuje Autchtonów (tubylców):, a mianowicie, jako „osoby, urodzone w Holandii, których oboje rodzice byli również urodzeni w Holandii”.

Co to oznacza w praktyce? Ano to – jak zaznaczyłem już wyżej – że patrząc na dane z roku 2013, mówimy o dzieciach z 4-go i 3-go pokolenia,o dzieciach urodzonych od lat ‘90, których rodzice (2 pokolenie) urodzone było w Holandii po fali migacji gastarbeiderów lat ’60 (1 pokolenie) z Maroka, Turcji (kraje muzulmanskie) i postkolonialnych Surinamu, Antyli i Aruby (50%chrzescijanie, 15% muzulmanie i inni) . Ich liczba w tamtych latach ‘wzbogaciła’ populację Holendrów o blisko 630 tysięcy w latach 1960-1990 (temat ciekawy, zachęcam do oddzielnej analizy)** .

Spójrzmy na kolejna tabelę:
CBS: Prognose van de bevolking naar herkomst, 2010–2060


Chodź lewa strona powyższej grafiki (2011) zdaje się dziś jeszcze uspokajać gorące głowy, to już perspektywa kolejnych 30 lat po jej prawej stronie (2060) nie pozostawia żadnych złudzeń: spadek odsetka autochtonow o ok. 1 mln. przy wzroście odsetka nie-zachodnich allochtonow o ponad 1 mln 300 tys. Piszą o tym wprost autorzy tego badania:

„W miejscu, gdzie kónczy się nasza prognoza w 2060, Holandia będzie liczyć ok. 5,4 miliona allochtonów, o 2 milion więcej niż w chwili obecnej (…)Nie-zachodni allochtoni będą największym czynnikiem tego wzrostu. W roku 2060 ich liczba zwzrośnie do 3,27 miliona w stosunku do 1,90 miliona na 1 stycznia 2011. Tym samym stosunek nie-zachodnich allochtonów w całej populacji wzrośnie z 11,4 do 18,5 procent.”

(CBS, Prognose van de bevolking naar herkomst, 2010–2060, str.24)

http://www.cbs.nl/NR/rdonlyres/294E2E9A-E5F2-47DE-8158-C3AEEF05471C/0/2011k1b15p24art.pdf

FAKT I: Imigranci są ratunkiem dla starzejących się populacjiFAKT II: Imigranci będą większością społeczeństwa Holandii za ok. 45 lat



  • Kiepska praca – kiepsa płaca – pracować się nie opłaca

Poza wzbogaceniem kultury, najważniejszym argumentem apologetów polityki multi-kulti jest walor ekonomiczny.

Ponieważ w tej analizie nie skupiam się wszystkich imigrantach lecz na t.zw. allochtonach-nie-zachodnich (by móc łatwiej odnieść się do kwestii uchodźców), celowo pomijam dane dotyczące imigracji zarobkowej z Europy Śrdkowo-Wschodniej (zarówno z UE, jak Polska, czy Bulgaria, jak i spoza UE – była Jugosławia). Oto co wynika za danych o bezrobociu uaktualnionych w  I kwartale 2014 roku:

CBS: Bezrobocie 2001-2014

Być może ma to związek li tylko z obecnym kryzysem, gdzie nie kwalifikacje, lecz „biała solidarność” gwarantują posadę, być może ma to związek z wykształceniem. Jeśli to pierwsze – co czywiście jest blasfemią w uszach przeciętnego Holendra i prawdą jego serca – o ileż trudniej wymagać równego traktowania w tak homogenicznych krajach jak Polska, Słowacja, czy nawet nieco zróźnicowane Węgry. Jeśli to drugie jest na rzeczy – cyfry powinny wskazać i udowodnić niesprawiedliwość.

Z moich pobieżnych wyliczeń wynika, że wartość względna (procent spośród grupy badanej a nie na tle całej populacji) jest zbliżona u wszystkich grup i waha się od 37.6% (Markończycy) do 47.7 % (Surinamczycy) tylko wśród osób z wykształceniem zawodowym i średnim zawodowym. Ktoś powie – i bardzo dobrze, bo to trzon gospodarki i całkiem normalne, że osoby z wykształceniem zawodowym wypełniają większość miejsc pracy.

Jeśli jednak spojrzymy na procent danej grupy, który zdobył wykształcenie wyższe (licencjackie, magisterskie i doktoranckie) widać wyraźną przewagę autochtonów i allochtonów zachodnich z wyraźnym wyjątkiem grupy surinamskiej, spośród której ponad 15% populaccji posiada wykształcenie wyższe (C lub D), co jest o 2/3 więcej niż grupy turecka i marokańska.

CBS: Wyksztalcenie 2012-2014


Jak wynika z powyższego, roboty w Holandii jest wiele – o ile jest to robota mniej płatna, uciążliwa. Przykładem niech będą holenderskie szklarnie i pola jak symbol rolniczej dumy Holandii zdobytej rękoma gastarbeiderów z Turcji i Maroka.

Tyle tylko, że i allochtoni z czasem dość mają ciężkiej pracy i niskich dochodów. A niechęć ta rośnie z pokolenia na pokolenie wraz ze wzrostem świadomości i nabywaniem praw obywatelsich (przypominam zasadę dot. dzieci urodzych w Holandii) i łatwością otrzymania świadczeń socjalnych. Obrazek poniżej prezentuje liczbę osób korzystających z zasiłków:

CBS: Zasilki socjalne 


Przyczyn bezrobocia można szukać zarówno w kryzysie, w poziomie wykształcenia jak i w nieufności do obcych . Można też jednak założyć, że w dość wielu przypadkach główną przyczyną jest zwykła niechęć do pracy. Wiele głosów mówi, że niechęć do pracy i łatwość wyciągania kasy z socjala ma ścisły związek z brakiem integracji i świadomym działaniem na niekorzyść ‘nieswojego’ kraju. Czyli: „jak frajerzy płacą, to biorę i mam wszystko w tyle...”

Z tej perspektywy sensu (i powagi) nabiera ten stary kawał, z początku lat 2000: wysiada Polak na dworcu w Amsterdamie i podchodzi to przechodnia z wąsami i pyta: - Przepraszam, jestem z Polski i chciałem się przywitać z Holendrem. Na co tamten: - Sorry, człowieku, ale źle trafiłeś, jestem Turkiem i właśnie spieszę się na herbatę z ziomkami. Polak podchodzi do grupki osób palących jointy: - Witam, jestem z Polski i chciałem się przywitać z Holendrami, poznać was. Na co tamci: - Sorry, man, źle trafiłeś, jesteśmy z Maroka. Chcesz zajarać? Niezrażony Polak idzie dalej i zaczepia piękną ciemnoskórą kobietę: - Hej, jestem z Polski, chcę poznać prawdziwąholenderską kobietę. Na co tamta: - Ślepy jesteś? Nie widzisz , że jestem z Surinamu? Szybko, z drogi, bo mi promocja w sklepie minie! Zdezorientowany Polak spotyka w wyjściu z dworca jegomościa sprzedającego gazety, który bluzga pod nosem po polsku na deszcz i wiatr dookoła. – Cześć! – zagaduje go – Właśnie przyjechałem i chciałem poznać Holendrów, ale tu sami Turcy, Marokańczycy i te piękne Surinamki. A gdzie są Holendrzy? Na co gazeciarz wskazując szerokim ruchem wokoło: - Jak to gdzie? Pracują na całe to towarzystwo!

Płynie z tego jakiś wniosek? Nawet trzy:

FAKT III: Allochtoni siłą ekonomii (póki jest to tania siła robocza)
FAKT IV: Allochtoni stanowią największy odsetek bezrobotnych
FAKT V: Allochotni wykorzystują zasiłki socjalne



  • Kontestacja bezrobocia

Tuż za bezrobociem, ‘rozleniwieniem’ zasiłkami – tą wspaniałą zachętą do nieróbstwa pojawia się problem przestępczości. Nie będę już nic więcej na ten temat pisał. Niech cyfry mówią same za siebie:

Liczba podejrzanych o przestepstwo nieletnich na 1000 mieszkancow z podzialem na kraj pochodzenia (2013):

CBS:  liczba podejrzanych o przestepstwo nieletnich w 2013 na 1000 mieszkancow

Liczba wszystkich podejrzanych o przestepstwo na 1000 mieszkancow z podzialem na kraj pochodzenia (2013):

CBS: Liczba podejrzanych na 1000 mieszkancow w 2013 z podzialem na kraj pochodzenia

FAKT VI: Odsetek podejrzanych o przestępstwa w calej populacji jest najwyższy wśród allochtonów



piątek, 4 września 2015

Anty-Fukuyama, czyli koniec końca historii

Francis Fukuyama (ur. 27 października 1952 w Chicago) – amerykański politolog, filozof polityczny i ekonomista – zasłynął między innymi swoim esejem p.t. "Koniec historii" (1989). Kropkę postawił wtedy pan profesor w rozdziale o upadku komunizmu i przejściu wszystkich krajów świata do demokracji i gospodarki wolnorynkowej.
Ostatnie wydarzenia zdają się jednak, jedno przez drugie, przeczyć tej teorii.


Zacznę od sprzątnięcia łepetyny zawalonej polskimi njusami:


Jeszcze nie tak dawno śmiały się kabarety „oj, weźmie się Duda za takich, oj weźmie!” i euforia połowy narodu wprost proporcjonalna do paniki połowy drugiej, a tu już niejaki niedosyt i niesmak:

- a mógł przecież podać rękę tej Ewie-na-metr-wgłąb-Kopacz (na Westerplatte); nie sztuka przed kamerą ucałować rączkę dziewczynki, sztuka utrzymać dłoń oponenta!
- a mógł nie zwoływać nowego referndum tak samo, jak powinien odwołać tamto p.Bronka – zaoszczedziłby mnóstwo kasy i znów zaplusił (a tak dziś i tak go senatorowie wygolili).
- susza nie taka straszna jak sześciolatki w szkole? Przypominam, że w NL moja córa chodzi do szkoły publicznej od momentu skończenia 4 lat – więc poniekąd lęki elbanowskie sprowadzają się pewnie do braku pewności co do przygotowaniu szkół (umeblowanie odpowiednie do wzrostu dzieci?) i nauczycieli (merytoryczne i pedagogiczne?) do tego wyzwania. Ale podkreślam – jeśli potraktuje się 6-letnie dzieci nie jak uczniów podstawówki, lecz po prostu jak dzieci 6-letnie, nie ma się czego bać – same garną się do nauki, socjalizują i pieknie usamodzielniają.

Z światowych njusów:
Jasne, że porusza każdego to zdjęcie trzylatka - uciekiniera wjennego, wyrzuconego na brzeg morza. Jasne, że szokuje ta masa ludzka niczym morskie stworzenia rzucona w tratwach przez los. Nie mniej zanim otworzymy nasze domy tak szeroko i spontanicznie, jak serca, warto powtórzyć te kilka pytań huczących na forach internetowych tym głośniej, im wyraźniej artykułuje je węgierski premier Orban:


PYT.1: Czy jesteśmy tożsami kulturowo na tyle, że nagły napływ kilkuset tysięcy, bądź co bądź, „obcych ciał” nie zaszkodzi życiowym funkcjom naszego krajowym organizmu?
ODP: Oczywiście, że nie. Asymilacja obu kultur (muzułmańskiej i chrześcijańskiej) udała się tylko raz i wspaniale trwała kilkaset lat od 8 w.n.e. w Hiszpanii tylko dzięki muzułmańskiej dominacji. Niestety okazuje się coraz większym fiaskiem wspólczesnej Europy (Holandii, UK, Niemiec czy Francji)!


PYT.2: Czy stać na taki gest otwarcia wszystkie kraje EU?
ODP: Nie. Starzejąca się Europa Zachodnia może widzi w tym zastrzyk nowej krwi (w perspektywie długoterminowej) poza aspektem czysto humanitarnym, wizerunkwoym (tu i teraz). Jednak kraje wschodnie nie wytrzymają presji społeczeństwa, gdy wobec rodzimej emigracji wnuków i dzieci za chlebem rządy zafundują uchodźcom mieszkania socjalne i pracę. To obowiązek głównie względem rodaków – jak mniemam, przynajmniej w pierwszej kolejnośći!


PYT.3: W końcu, czy nie jest to jakaś świadoma gra IS, mentalna zawierucha poczyniona w głowach uchodźców, że wybierają niebezpieczną i długą drogę do wrogich ‘innowierców’ zamiast pójść tuż za miedzę do islamskich, opływającyuch w złoto (dosłownie) krajów szejków Arabii Saudyjskiej czy Kataru – gdzie i bliżej i kulturowo-religijnie ‘jak w domu’?Dlaczego uciekają do Europy?
Dlaczego nie wybierają ościennych krajów muzułmańskich?
ODP: Moze to dowód na fiasko Islamu jako religii faktycznie opresyjnej, samobójczej?
Hmm, łatwo byłoby tak pomyśleć. Ale to zbyt wielki skrót. 

76 lat temu przewalila się przez świat fala uchodźców z Europy, w wyniku wojny pomiędzy chrześcijańskimi krajami (przemilczę wszystkie inne wojny religijne prowadzone choćby tylko w Europie Zachodniej na przestrzeni wieków).

Zatem albo Religia zdaję się być tylko pretekstem, albo totalnie się mylę. 
Ale w takim razie nie bardziej niż Fukuyama, który naiwnie przepowiedział ćwierć wieku temu koniec historii…